24finance.pl
Zadłużenia

Kredyt we frankach: O co chodzi i jak skutecznie wygrać z bankiem?

Damian Laskowski.

28 sierpnia 2025

Kredyt we frankach: O co chodzi i jak skutecznie wygrać z bankiem?

Kredyty frankowe to temat, który od lat budzi ogromne emocje i kontrowersje w Polsce. Wielu kredytobiorców czuje się uwięzionych w pułapce umów, których konsekwencje okazały się dramatyczne. W tym artykule, jako Damian Laskowski, postaram się w prosty i przystępny sposób wyjaśnić, na czym polega problem kredytów we frankach, skąd się wziął i jakie są obecnie dostępne rozwiązania dla osób, które czują się pokrzywdzone przez banki.

Kredyt frankowy to umowa z wadą prawną wyjaśniamy, jak dochodzić swoich praw

  • Kredyty frankowe to w rzeczywistości kredyty złotówkowe, których saldo i raty banki przeliczały według własnego, dowolnie ustalanego kursu franka szwajcarskiego (CHF).
  • Problem powstał, gdy kurs franka gwałtownie wzrósł, co spowodowało drastyczny wzrost zadłużenia i miesięcznych rat, często przewyższających wartość nieruchomości.
  • Podstawą do walki z bankiem są zawarte w umowach tzw. klauzule abuzywne (niedozwolone), które pozwalały bankom jednostronnie kształtować wysokość zobowiązania.
  • Głównym i najkorzystniejszym rozwiązaniem jest proces sądowy prowadzący do unieważnienia umowy kredytowej, co potwierdzają liczne wyroki polskich sądów i Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE).
  • Po unieważnieniu umowy, kredytobiorca musi zwrócić bankowi tylko pożyczony kapitał w złotówkach, a bank oddaje wszystkie wpłacone przez lata raty, odsetki i prowizje.

wykres kursu franka szwajcarskiego do złotówki CHF/PLN historyczny

Skąd wziął się problem kredytów frankowych?

W latach 2004-2008 kredyty powiązane z frankiem szwajcarskim cieszyły się w Polsce ogromną popularnością. Banki aktywnie promowały je jako znacznie tańszą i bardziej atrakcyjną alternatywę dla tradycyjnych kredytów złotowych. Głównymi argumentami, które wówczas przekonywały klientów, było znacznie niższe oprocentowanie oparte na stawce LIBOR CHF, a także postrzegana stabilność franka szwajcarskiego jako waluty. Z perspektywy czasu widać, że te argumenty, choć wówczas wydawały się racjonalne, nie odzwierciedlały pełni ryzyka, które banki przerzucały na konsumentów.

Na czym polegał mechanizm kredytu powiązanego z walutą obcą?

W praktyce kredyty frankowe w Polsce były kredytami złotówkowymi, które jedynie powiązano z kursem franka szwajcarskiego. Wyróżniamy dwa podstawowe typy takich umów. Pierwszy to kredyt indeksowany do CHF. W tym przypadku bank wypłacał klientowi kwotę kredytu w złotówkach, ale w umowie zapisywano, że wysokość zadłużenia jest przeliczana na franki szwajcarskie według kursu kupna banku z dnia wypłaty. Następnie, każda rata była przeliczana z franków na złotówki według kursu sprzedaży banku. Kredytobiorca nigdy nie miał fizycznie franków, a cała operacja była czysto księgowa.

Drugi typ to kredyt denominowany w CHF. Tutaj kwota kredytu była od początku określona w umowie we frankach szwajcarskich, ale bank wypłacał ją w złotówkach, przeliczając według własnego kursu kupna z dnia uruchomienia. Podobnie jak w przypadku kredytu indeksowanego, raty były spłacane w złotówkach, ale ich wysokość była ustalana na podstawie kursu sprzedaży CHF obowiązującego w banku. W obu scenariuszach kredytobiorca de facto otrzymywał złotówki i spłacał złotówki, a waluta obca służyła jedynie do arbitralnego przeliczania wartości zadłużenia i rat.

Jak jeden dzień zdemaskował całe ryzyko walutowe

Dla wielu frankowiczów prawdziwy dramat rozpoczął się po kryzysie finansowym w 2008 roku, ale punktem zwrotnym, który zdemaskował pełnię ryzyka walutowego, był 15 stycznia 2015 roku. Tego dnia Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) podjął zaskakującą decyzję o uwolnieniu kursu franka szwajcarskiego, rezygnując z jego sztywnego powiązania z euro. Wydarzenie to, określane jako "czarny czwartek", spowodowało gwałtowny i niespodziewany wzrost kursu CHF w stosunku do złotówki. W efekcie, wysokość miesięcznych rat kredytów frankowych drastycznie wzrosła, a saldo zadłużenia, często już i tak wysokie, nagle przewyższyło wartość nieruchomości, na którą kredyt został zaciągnięty. To był moment, w którym wielu kredytobiorców zdało sobie sprawę, że zostali obarczeni ryzykiem, którego skali nie byli świadomi i na które nie mieli wpływu.

Co jest nie tak z umowami frankowymi, czyli klauzule abuzywne

Kluczem do zrozumienia, dlaczego kredytobiorcy masowo wygrywają z bankami, jest pojęcie klauzul abuzywnych, czyli niedozwolonych postanowień umownych. Z mojej perspektywy, to właśnie te zapisy stanowią prawną podstawę do podważania umów kredytów frankowych w sądach. Banki, konstruując te umowy, włączyły do nich postanowienia, które rażąco naruszały równowagę kontraktową na niekorzyść konsumenta, dając sobie nadmierne uprawnienia kosztem kredytobiorcy.

Główne grzechy umów frankowych

Wśród najczęściej kwestionowanych i uznawanych za abuzywne klauzul, które znalazły się w umowach frankowych, wyróżniam przede wszystkim:

  • Jednostronne ustalanie kursu CHF przez bank: Banki przyznawały sobie prawo do swobodnego i arbitralnego ustalania kursów kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego we własnych tabelach kursowych. Oznaczało to, że wysokość zadłużenia i raty kredytobiorcy zależała od decyzji banku, bez żadnych obiektywnych kryteriów czy możliwości weryfikacji przez klienta. Brak przejrzystości i swoboda banku w kształtowaniu tych kursów to jeden z głównych zarzutów.
  • Zarabianie na spreadzie walutowym: Mechanizm przeliczania rat z CHF na PLN według kursu sprzedaży banku, a w przypadku kredytu denominowanego również wypłaty kredytu według kursu kupna, generował dla banków dodatkowy zysk. Był to tzw. spread walutowy, czyli różnica między kursem kupna a kursem sprzedaży waluty. Kredytobiorcy byli zmuszeni do korzystania z kursów banku, co oznaczało, że przy każdej racie bank zarabiał na tej różnicy, co dodatkowo obciążało klienta.

młotek sędziowski i umowa kredytowa symbol walki z bankiem

Jakie rozwiązania ma dziś frankowicz?

Dla kredytobiorców, którzy zmagają się z problemem kredytu frankowego, dostępne są obecnie trzy główne ścieżki postępowania. Każda z nich ma swoje specyficzne konsekwencje i wymaga dokładnej analizy. Jako ekspert w tej dziedzinie, zawsze podkreślam, że wybór odpowiedniej strategii powinien być poprzedzony szczegółową analizą indywidualnej sytuacji prawnej i finansowej. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Scenariusz 1: Proces sądowy i unieważnienie umowy

Proces sądowy o unieważnienie umowy kredytowej to obecnie najczęściej wybierane i, z mojej perspektywy, najkorzystniejsze rozwiązanie dla frankowiczów. Unieważnienie umowy oznacza, że sąd uznaje ją za nieważną od samego początku, tak jakby nigdy nie została zawarta. Skutki takiego wyroku są bardzo konkretne:
  1. Kredytobiorca musi zwrócić bankowi jedynie kwotę kapitału, którą faktycznie otrzymał w złotówkach.
  2. Bank ma obowiązek zwrócić kredytobiorcy wszystkie wpłacone przez lata raty kapitałowo-odsetkowe, wszelkie prowizje, opłaty i ubezpieczenia, które były pobierane na podstawie nieważnej umowy.
  3. Po rozliczeniu wzajemnych świadczeń, kredytobiorca zostaje zwolniony z dalszych zobowiązań wobec banku wynikających z tej umowy, a wpis hipoteki zostaje usunięty.
  4. W wielu przypadkach, po unieważnieniu umowy, kredytobiorca otrzymuje od banku znaczną nadpłatę, ponieważ suma wpłaconych rat często przewyższa pożyczony kapitał.

Scenariusz 2: Ugoda z bankiem

Banki, w obliczu masowych wygranych frankowiczów w sądach, zaczęły proponować ugody. Zazwyczaj polegają one na konwersji kredytu frankowego na złotówkowy, tak jakby od początku był on udzielony w PLN, z oprocentowaniem opartym na stawce WIBOR. Choć ugoda może wydawać się szybszym rozwiązaniem, z mojego doświadczenia wynika, że jej warunki są zazwyczaj znacznie mniej korzystne niż te, które można uzyskać w drodze sądowej. Poniższa tabela porównuje kluczowe aspekty obu opcji:
Kryterium Proces sądowy (unieważnienie) Ugoda z bankiem
Potencjalne korzyści finansowe Bardzo wysokie (zwrot wszystkich rat, odsetek, prowizji; oddanie tylko kapitału) Zazwyczaj niższe (często tylko częściowe zmniejszenie salda, brak zwrotu wszystkich wpłaconych rat)
Czas trwania Zazwyczaj 2-4 lata (w zależności od sądu i instancji) Zazwyczaj kilka miesięcy
Pewność wyniku Bardzo wysoka (ponad 95% wygranych frankowiczów) Zależy od negocjacji, ale zawsze mniej korzystna niż unieważnienie
Zrzeczenie się dalszych roszczeń Brak zrzeczenia się (możliwość dochodzenia roszczeń o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału) Zawsze wiąże się z zrzeczeniem się wszelkich dalszych roszczeń

Scenariusz 3: "Odfrankowienie" kredytu

"Odfrankowienie" kredytu to rozwiązanie, które polega na usunięciu z umowy jedynie niedozwolonych klauzul przeliczeniowych, przy jednoczesnym pozostawieniu oprocentowania opartego na stawce LIBOR CHF. W praktyce oznacza to, że kredyt staje się kredytem złotówkowym, ale z oprocentowaniem LIBOR, które było zazwyczaj niższe niż WIBOR. Choć jest to rozwiązanie mniej radykalne niż unieważnienie całej umowy, z mojego punktu widzenia, jest ono obecnie rzadsze, ponieważ sądy coraz częściej decydują się na pełne unieważnienie. Niemniej jednak, w niektórych indywidualnych przypadkach, "odfrankowienie" może być wciąż rozważane jako alternatywa.

Dlaczego sądy i TSUE stają po stronie kredytobiorców?

Masowe wygrane frankowiczów w polskich sądach nie są przypadkiem, lecz konsekwencją ugruntowanego orzecznictwa, zwłaszcza Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Z mojego punktu widzenia, orzeczenia TSUE były prawdziwym "game changerem" w sporach frankowych. Trybunał konsekwentnie stoi na stanowisku, że nieuczciwe warunki w umowach zawieranych z konsumentami nie mogą być zastępowane innymi, co w praktyce oznacza, że w przypadku stwierdzenia abuzywności klauzul, cała umowa musi zostać unieważniona, jeśli bez tych klauzul nie może istnieć.

Nieuczciwy warunek w umowie zawartej przez przedsiębiorcę z konsumentem nie jest dla konsumenta wiążący.

Ta zasada, powtarzana w kolejnych wyrokach TSUE, dała polskim sądom jasne wytyczne i wzmocniła pozycję kredytobiorców. W efekcie, sądy polskie, zarówno okręgowe, apelacyjne, jak i Sąd Najwyższy, w zdecydowanej większości spraw orzekają na korzyść frankowiczów, uznając klauzule przeliczeniowe za abuzywne i prowadząc do unieważnienia umów.

Co warto wiedzieć przed złożeniem pozwu przeciwko bankowi?

Decyzja o wejściu na drogę sądową to poważny krok, który wymaga przemyślenia. Zawsze radzę moim klientom, aby byli świadomi kluczowych kwestii, zanim złożą pozew przeciwko bankowi:

  • Koszty sporu sądowego: Podstawową opłatą jest opłata sądowa od pozwu, która w sprawach frankowych wynosi 1000 zł. Do tego dochodzą koszty zastępstwa procesowego, czyli wynagrodzenie dla kancelarii prawnej. Te koszty są zróżnicowane; często składają się z opłaty wstępnej oraz premii za sukces (tzw. success fee), pobieranej dopiero po wygranej sprawie. Warto pamiętać, że w przypadku wygranej, sąd zazwyczaj zasądza zwrot kosztów procesowych od banku na rzecz kredytobiorcy.
  • Przedawnienie roszczeń: Termin przedawnienia roszczeń wobec banku dla konsumentów wynosi 10 lat dla roszczeń powstałych do 9 lipca 2018 r. oraz 6 lat dla roszczeń powstałych później. Kluczowe jest jednak, od kiedy liczy się bieg tego terminu. Sądy powszechnie przyjmują, że rozpoczyna się on dopiero wtedy, gdy kredytobiorca dowiedział się o wadliwości swojej umowy i podjął decyzję o dochodzeniu roszczeń. To oznacza, że nawet starsze kredyty mogą wciąż podlegać roszczeniom.
  • Pomoc prawna: Sprawy frankowe są skomplikowane i wymagają specjalistycznej wiedzy. Zdecydowanie rekomenduję skorzystanie z pomocy wyspecjalizowanej kancelarii prawnej, która ma doświadczenie w tego typu sporach. Profesjonalne wsparcie znacząco zwiększa szanse na sukces i pomaga uniknąć błędów proceduralnych.

Przeczytaj również: PCC-3 pożyczka od rodziny: Jak wypełnić i uniknąć podatku?

Jaka jest przyszłość sporów frankowych?

Masowe procesy sądowe dotyczące kredytów frankowych mają ogromny wpływ na cały sektor bankowy w Polsce. Banki są zmuszone do tworzenia gigantycznych rezerw na ryzyko prawne, co znacząco obciąża ich wyniki finansowe. Z mojej perspektywy, trend wygrywania spraw przez frankowiczów będzie się utrzymywał, a banki będą musiały w coraz większym stopniu mierzyć się z konsekwencjami wadliwych umów. To z kolei może prowadzić do dalszych zmian w ofertach kredytowych i większej przejrzystości w przyszłości.

FAQ - Najczęstsze pytania

To kredyt złotówkowy powiązany z kursem CHF. Był atrakcyjny dzięki niższemu oprocentowaniu (LIBOR CHF) i postrzeganej stabilności franka w latach 2004-2008, co skłaniało klientów do jego zaciągania, szukając tańszej alternatywy.

To niedozwolone zapisy umowne, które dawały bankom prawo do jednostronnego ustalania kursów CHF i zarabiania na spreadzie walutowym. Naruszały one równowagę stron, obciążając kredytobiorcę niekontrolowanym ryzykiem.

Główne opcje to: proces sądowy o unieważnienie umowy (najkorzystniejsze), ugoda z bankiem (często mniej korzystna) lub "odfrankowienie" kredytu (usunięcie klauzul abuzywnych przy zachowaniu LIBOR).

Tak, proces sądowy jest najczęściej rekomendowanym rozwiązaniem. Sąd unieważnia umowę, co oznacza zwrot wszystkich wpłaconych rat przez bank i oddanie przez kredytobiorcę jedynie pożyczonego kapitału. Ponad 95% spraw wygrywają frankowicze.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline

Tagi

kredyt we frankach o co chodzi
/
jak unieważnić kredyt we frankach
/
klauzule abuzywne kredyt frankowy
/
rozliczenie po unieważnieniu kredytu frankowego
/
ugoda z bankiem czy pozew frankowy
/
wyroki tsue w sprawach frankowych
Autor Damian Laskowski
Damian Laskowski
Nazywam się Damian Laskowski i od ponad 10 lat zajmuję się finansami, zdobywając doświadczenie w różnych aspektach tego dynamicznego sektora. Specjalizuję się w analizie rynków finansowych oraz doradztwie inwestycyjnym, co pozwala mi na dostarczanie rzetelnych i aktualnych informacji, które mogą pomóc innym w podejmowaniu świadomych decyzji finansowych. Moje wykształcenie w zakresie ekonomii oraz liczne certyfikaty z dziedziny inwestycji i zarządzania ryzykiem potwierdzają moją wiedzę i umiejętności. Wierzę, że kluczowym elementem zaufania jest dostarczanie dokładnych i sprawdzonych informacji, dlatego zawsze staram się opierać moje artykuły na solidnych danych i analizach. Pisząc dla 24finance.pl, dążę do tego, aby moje teksty nie tylko edukowały, ale także inspirowały do podejmowania odpowiedzialnych decyzji finansowych. Moim celem jest stworzenie przestrzeni, w której każdy czytelnik znajdzie wartościowe wskazówki i praktyczne porady, które pomogą mu w zarządzaniu swoimi finansami.

Napisz komentarz